Wyuczony zawód – czy mam prawo do zmian?

Można zadawać sobie pytania w stylu „Czy mój zawód zobowiązuje mnie do dożywotniej realizacji siebie w tej przestrzeni?” albo „a co jak wybiorę źle lub mi się znudzi?”. Dzisiejsza historia skierowana jest do osób, które szukają swojej drogi zawodowej lub chcą coś zmienić, ale z różnych powodów jeszcze tego nie zrobili.

Niewidoczna Korelacja: Wykonywanie Pracy a Zgodność z Duszą

Biorąc pod uwagę, jak wiele ciekawych rzeczy umyka nam każdego dnia można przyjąć, że nawet nie zauważamy zależności pomiędzy pracą wykonawczą a pracą, która nam w duszy gra. Dla przykładu – ja – siedząca wiele lat w marketingu, kreacji i ciśnieniu wynikającym z oczekiwań rynku, co ja mogę wiedzieć o HR? Po wielogodzinnych przemyśleniach, zlepionych z zadumy, czasu dla siebie i wrodzonej analizie wszystkiego, można zauważyć, że po liceum, które spędziłam w klasie plastycznej poczułam, że kreacja jest fajna, ale nie, gdy ktoś mi każe coś robić, tylko dobrze jest, gdy czuję, że chcę, a nie muszę.

Podróż Pełna Niepewności: Od Zainteresowań Artystycznych do Realizacji Zawodowej

Kolejno, na studia wybrałam się na socjologię, chociaż przyznam szczerze, że miotałam się pomiędzy tym, co mi się wydaje, co naprawdę rozumiem, a co fajnie by było umieć. Trochę w sugestii osoby, z którą na tamten czas spędzałam sporo czasu, zdecydowałam się na socjologię. Tak – nie do końca rozumiałam co to właściwie jest, ale przyznam, nie wiedziałam, w którą stronę iść. Wręcz, paraliżował mnie strach, że to tak zwany wybór na całe życie. Zawierzyłam komuś, kto mógł ocenić mnie obiektywnie stojąc z boku i zasugerować to, co dla mnie może okazać się dobre. No co? Miałam tylko 19 lat i stałam przed decyzjami takimi jak: kierunek zawodowy, przeprowadzka i samodzielne gospodarstwo domowe, pierwsza poważna praca na etat.

Eksploracja Akademicka i Ewolucja Zawodowa

Idąc dalej, wybór studiów okazał się słuszny. Przyznam szczerze – na licencjacie bardzo mi się podobało. Wręcz można powiedzieć, że gdy przyszło do wyboru specjalizacji nie miałam wątpliwości i wybrałam… profilaktykę patologii społecznej. Szczerze myślałam wtedy, że tematyka resocjalizacji, praca z analizą zachowań, zależności, ciekawostek kryminologii to idealny trop. Czemu zatem w to nie poszłam? Powiem nieskromnie – mając już wiedzę zdobytą na studiach, zrobiłam analizę samej siebie i na podstawie wyniki – moja empatyczność byłaby zgubna w tym zawodzie. Co nie oznacza, że prywatnie ta tematyka przestała mnie interesować. Wręcz przeciwnie – to zainteresowanie stale się we mnie tli niczym ognisko w letni poranek.

Można się zastanawiać, dlaczego mając konkretny zawód i (jak to piszą w broszurach) szeroki wachlarz zawodowy po skończeniu konkretnego kierunku, mimo wszystko wylądowałam w marketingu. Artystyczna dusza zawsze będzie ciągnąć (bardziej lub mniej świadomie) w rzeczy kreatywne, a że nie wszystko w życiu układa się książkowo, to takie właśnie możliwości wpadały mi pod nogi. Po prostu z nich skorzystałam. Czy w marketingu wewnątrz firmy, czy agencji reklamowej, byłam dobrym specjalistą? Uważam, że tak, ponieważ zawsze trzymało mnie motto „jak coś robić, to porządnie”. Czy lubiłam to? Tak, lubiłam, chociaż zdarzały się dni okryte łzami i przezywaniem pod nosem. Kto doświadczył pracy w reklamie, ten wie o czym mówię.

Gdy już myślałam, że jestem tam, gdzie powinnam być i wydreptuje sobie swój ogródek, wszechświat chciał inaczej. Pewnego dnia nastąpił krach, jego następstwem pojawiło się wypalenie. Tak, to popularne dziś wypalenie zawodowe, o którym się tyle mówi. Czy mogłam coś zrobić? Nie wiem. Na tamten moment działałam zgodnie z tym, co czułam. A efekt… dziś można wyciągać tylko wnioski.

No dobra, ale gdzie w tym wszystkim znalazł się HR? Kiedyś napisałam taki artykuł jak „Kiedy przypadek staje się pasją”, w którym opowiedziałam swoją historię o tym, skąd znalazłam się w boksie. Ale o tym innym razem 😉.

Nieoczekiwane Zwroty: Od Marketingu do Zasobów Ludzkich

A więc, co ja robię w tym HR?! Tu również można mówić o przypadku, ponieważ wyniknął on z realnej potrzeby firmy. Potrzeba była nagła więc – w pobliżu jest osoba, która ma jakieś tam skille, które mogą się przydać. Zapytacie „ale skąd skille, skoro był marketing?” No i właśnie, trafiliśmy w istotny punkt. Na chwilę się cofnijmy i przeanalizujmy. Studia magisterskie – socjologia. No dobra, powiedzmy, że pasuje. Dalej, agencja reklamowa, co ja tam właściwie robiłam – zarządzanie potencjałem zespołu (osoby współpracujące bezpośrednio z klientem, dział kreatywny etc.). Co za tym idzie – rekrutacja do swojego zespołu, analiza potencjału talentów, dobieranie podzespołów do pracy, względem ich charakterów, umiejętności itd. Planowanie szkoleń, wdrażanie pracowników, organizowanie im przestrzeni do własnego rozwoju i tak dalej. Jakby nie patrzeć – no HR!

Cofając się jeszcze kilka kroków, znajdziemy mniejsze projekty, gdzie te skille nazwijmy je human resources, się kształcimy i powiedziałabym nawet, stało się to naturalnie, że nawet tego nie zarejestrowałam.

Lekcja Odporności: Akceptacja Nieidealnych Ścieżek

Czy jestem zadowolona z tego przebiegu spraw? Tak. Jestem w miejscu, w którym czuję się dobrze, mam sporo przestrzeni, które można analizować, usprawnić, a co ważne, stworzyć pewnego rodzaju hybrydę kreatywno-ludzką i wcale nie chodzi o Employer Branding. Jeżeli mieliście okazję być na naszych rekrutacjach lub jakkolwiek nawiązać z nami łączność przekonacie się, że w Storware nie ma tak zwanej „baby z HRów”, tylko robimy wszystko, by obalać stereotypy i jak to się mówi „nikt nie będzie nam narzucał jak mamy żyć”.

Mam nadzieję, że moja zakręcona historia zainspiruje Cię w odnalezieniu swojej drogi zawodowej i pozwoli na większą wyrozumiałość względem nieidealnych kolei losu, bo to właśnie one uczą nas co byśmy chcieli, a czego na pewno nie. Pamiętaj – to również jest wiedza o sobie samym 😉. Sztuką jest wyszukać spod gruzu piękne perełki.

text written by:

Aleksandra Lipowska-Rochalska, HR Director